Doskonała metafora Kasi Dyjewskiej

Doskonała metafora Kasi Dyjewskiej

Gwiazd w świecie sztuki nie znajdziemy na firmamencie. Ci, którzy naprawdę świecą, poukrywani są w kamienicach wielkich miast. Z czasem zaczynamy coraz więcej o nich czytać, coraz częściej widywać ich prace w Internecie i przypadkiem spotykać obrazy w galeriach. Katarzyna Dyjewska jest jedną z tych osób, o których niedługo będzie głośno na mlecznej drodze malarstwa. 

Mówi się, że często bardzo trudno jest coś znaleźć – niczym igłę w stogu siana. Mnie ciężko było wyszukać tylko mieszkanie Kasi na warszawskiej Pradze, bo wspaniałość biła z jej obrazów już na pierwszy rzut moich zielonych oczu. Spotkanie na pierwszym piętrze jednej z tych kamienic, których zawsze się boję, było tym magicznym momentem w moim życiu, kiedy po raz kolejny poczułam, że Bóg w moim przypadku o czymś zapomniał. Zupełnie wypadło mu z głowy, żeby podarować mi „wielki talent”. Bo, jak już w kołysce dostaniesz z nieba coś takiego, to potem możesz cieszyć się chwilami, w których wszyscy odbiorcy twojej twórczości uśmiechają się z podziwu w ten jeden, nieuchwytny i bezcenny sposób. Przez ułamek sekundy widzisz w ich źrenicach dwie, wielkie gwiazdy, które są tak naprawdę odbiciem ciebie. Nie wiem, ile z tego zachwytu ujrzała we mnie Kasia, ale mam nadzieję, że zobaczyła choć trochę zazdrości. Zawiści o zdolność, doprowadzonego prawie do perfekcji, oddania architektonicznej nostalgii i duszy pustych lub odwiedzanych przez ludzkie mary, budynków.

Spektakularnych rozmiarów płótna wchłonęły mnie bez reszty z winy mej melancholijnej natury i zamiłowania do samotnych spacerów, podczas których zaglądam nieświadomym mieszkańcom przez okna. Kreuję wtedy w głowie ich życia w małych kuchniach, korytarzach pokrytych boazerią i salonach z wielkimi telewizorami. Trochę jest tak też z obrazami Katarzyny. Zabierają nas na przechadzkę, pozostawiając miejsce dla wyobraźni i wolny wybór między smutkiem, niepokojem i wzruszeniem. Możemy zdecydować, czy patrząc na to fantastyczne malarstwo, chcemy stworzyć w nim własną historię, posłuchać tego, co ma do powiedzenia Kasia, czy też przystać na ciszę i niepewność. Ja już wiem, co czuję, oglądając te płótna, ale bardzo chętnie przekonam się o tym raz jeszcze niebawem – na wystawie – znowu na Starym Mieście. 

03_hfa_beztytulu_120x120cm

Kasia Dyjewska, jak każda gwiazda, zaczyna powoli świecić własnym światłem. Zdobyła już nagrodę Ministra Kultury, dlatego – kto wie – może jeszcze chwila, a stanie się takim ciałem niebieskim w środowisku sztuki, z którego inni będą czerpać blask. Nie po to, żeby mienić się światłem odbitym, ale po to, by wzniecać w sobie własny ogień. Życzę tego wszystkim, bez wyjątku, na ten nowy, ekscytujący rok. 

Galeria Kasi Dyjewskiej: klik!

02_hfa_beztytulu_120x120cm

SONY DSC

dyjewska1

00_hfa__studnia_130x130_olej_plotno

dyjewska3

dyjewska2

Wróćdo opowieści