Edyta Bystroń – Akryle w brzuchu

Edyta Bystroń – Akryle w brzuchu

Siedem lat temu skończyłam osiemnaście lat, chodziłam wtedy do liceum w mieście Świętej Wieży i przeraża mnie myśl, jak potwornie mało wiedziałam wtedy o zachwycie-czymś i radości-z-czegoś. Byłam gnojkiem w czarnych trampkach, które miałam na sobie w dzień, w którym weszłam do kamienicy przy katedrze na moje pierwsze zajęcia ze sztuki. Nie zdjęłam ich też wtedy, kiedy olśniło mnie, czym chcę się zająć w moim małoletnim jeszcze dość życiu, a to dziwne, bo podobno w przełomowych momentach losu, człowieka dosłownie – wyrywa z butów. Trampek już nie mam, ale sztuka została i dzięki temu poznałam Edytę, której obrazy są symbolem wszystkich moich młodzieńczych pragnień, połączonych z upierdliwą obecnie koniecznością przedstawiania ludziom ładnego malarstwa.

Klara_2014_akryl_na_płótnie_50x65cm

Może też duży udział sztuki naiwnej w mojej karierze sprawił, że we wszystkim, co oglądam i czego szukam, potrzebuję dostrzec ciut choćby serca i odrobinę duszy. Edyta ma serce na dłoni, a duszę na ramieniu, bo choć z jednej strony jej radosne, barwne portrety są kwintesencją ciepła i serdeczności, to robi też intrygujące komiksy, w których ponoć nie chce się bać, więc – kto wie – pewnie bywa czasem czymś porządnie przerażona. Podobnie jak jej kot – Fiodor – który obawiał się mojej czułości, wynikającej w głównej mierze z tego, że nosi imię mojego psa.

Nocny_gość_2015_akryl_na_płótnie_41x33

W portretach Edyty, zarówno tych dużych, jak i płócienek o naprawdę małych rozmiarach, jest coś co sprawia, że mam do nich bardzo osobisty stosunek. Uwielbiam, jak ktoś maluje w ten sposób – prosto i szczerze, nie siląc się na zbędne zabiegi, a konsekwentnie tworząc własną bajkę. Wszystko, co wychodzi spod pędzla Edyty – portrety książąt czy osóbki poprzebierane za zwierzęta, akryle czy barwione tkaniny – cała ta jej twórcza radość łaskocze mnie od wewnątrz i wzrusza do łez. Dlatego też muszę w tym momencie przeprosić, ale nie umiem i – co więcej – nie zamierzam być w jej kwestii obiektywna. Będę subiektywna do bólu i powiem też, jak bardzo cieszę się, że kilka miesięcy temu Edyta napisała do mnie, bo mogłam zakochać się w jej bohaterach. W tych wielkookich postaciach o okrągłych głowach i zielonych włosach, które chce się zabrać ze sobą do domu niezależnie od kosztów, konsekwencji i braku miejsca w wynajmowanym pokoju na Bródnie.

I niezależnie od tego, czy jest grudzień, czy jest przed, po, czy w trakcie świąt, na każdy dzień w roku i na zawsze życzę sobie, żeby każdy z nas znalazł swoją Edytę Bystroń, której obrazy pasują nie do kanapy, podłogi, czy najnowszych trendów – ale do duszy. Szczęśliwego Nowego Roku.

Galeria prac Edyty jest tutaj: klik!

Artykuł pojawił się też w magazynie Live&Travel: klik!

Alicja_2015_akryl_na_płótnie_30x40

Marta_2015_akryl_na_płótnie_30x40

chłopiec_z_kwiatkiem_2014_akryl_na_płótnie_ 90x90cm

 

Wróćdo opowieści