Głodnemu Głód na myśli

Głodnemu Głód na myśli

Latem marzę o upałach. Gorącu tak tropikalnym i przenikliwym, że – działając na mnie od zewnątrz – przechodzi przez skórę i wkrada się do środka. Latem chciałabym żyć poza miastem, patrzeć z dołu na drzewa, zrywać bezimienne kwiatki i głaskać zwierzęta w ich naturalnym środowisku. 

Całe lato pragnę co roku spędzić w dziczy i – bądź co bądź – w jakiś sposób mi się udaje – toczę bój w betonowej dżungli. Jak to dobrze, że zawsze wtedy na ratunek przychodzi mi sztuka, a szczególnie ten wyjątkowy jej rodzaj, który przynosi ulgę w tym smutnym jak „nie wiem co” kraju. 

obiadzebr

Taka historia przytrafiła mi się z Agą Głód. Kilka miesięcy temu może i nie było najcieplej, ale zimą zawsze lubię przygotować sobie grunt pod późniejsze, pogodniejsze potrzeby. I tak oto mamy czerwiec, a ja siedzę z nosem w laptopie, na drugim piętrze zbyt dużego bloku za Wisłą i – o losie – jakże się cieszę, jak bardzo miło mi na sercu i trochę też w żołądku, że Aga daje mi powody do uśmiechów. Przenosi na płótna całe przestrzenie tropikalnych lasów, usadza w nich wygodnie rozleniwione, acz przebojowe zwierzęta, a innym razem zalewa obrazy litrami oceanicznej wody i wpuszcza w nią kolorowe, psotne ryby. Lwice śmieją się z pełnymi od zebr brzuchami, a koledzy tych już zjedzonych relaksują się gdzieś obok, rozciągając kopyta, zanim – nieuchronnie – naprawdę je „wyciągną”. To tu-to tam chowają się czarowne kreatury, smoki i trole, i przecież wiesz, że to tylko wymysł artystycznej wyobraźni, a i tak chcesz wierzyć, że istnieją – tak spójną całość tworzą z bajkowym światem Agi. Wszystko jest więc dokładnie tak, jak chciałabym żeby było w wymarzonej przeze mnie puszczy, gdzie – mimo łańcucha pokarmowego – wszyscy są kumplami, a czas spędza się beztrosko w dobrym humorze i w zrozumieniu najistotniejszych praw, pociągających za sznurki świata. W wyrozumiałości, której staje się zadość w uśmiechu konsumowanej na obiad zebry, chyba po prostu cieszącej się, że może zaspokoić „głód” swych lwich sąsiadów. 

Fajnie, że są tacy ludzie jak Aga – ilustrujący to, co lubią, jednocześnie wprawiając w dobry nastrój oglądających te miłe obrazki. To ten typ artystów, którzy tak szczerze odwzorowują to, co wiruje im w głowach, że nie sposób pozostać na to obojętnym, chłodnym i nie-zauroczonym. Aga ma lwie serce i prawdziwie wilczy apetyt na to, żeby dawać radość wszystkim, którzy permanentnie i zbyt intensywnie biorą udział w wielkomiejskim, katorżniczym wyścigu szczurów. Tym, którzy zbyt mało mają zwykłych przyjemności na codzień, i którzy – wierzę, że patrząc na skrawki raju Agi, zedrą z siebie przyciasne spodnie w kant i jak Tarzan zapolują na coś, co jest tak naprawdę w życiu ważne.

Prace Agi u nas tu: klik! Zajrzyjcie też na jej stronę: www.agaglod.pl!

zeberka

kobitkawskorze

12088513_1651510505133209_1608095040063416938_n

12096293_1649244812026445_2328261640319021322_n

13124684_1727391904211735_9217994116169356307_n

Wróćdo opowieści