MATKI, CÓRKI I MALARKI: BEATA I MAGDALENA PELA

MATKI, CÓRKI I MALARKI: BEATA I MAGDALENA PELA

Związki matka-córka zawsze są bardzo intensywne. Potrzeba dużo cierpliwości, zaufania i miłości, żeby ta uszczęśliwiająca w efekcie relacja mogła bez zakłóceń trwać przez całe życie. Czasem bardzo się różnimy, kłócimy i spieramy, kochamy za nic i za wszystko. Ale bywa też tak, że jesteśmy do siebie tak podobne, że zaczynamy kierować swoją przyszłość na zbliżone tory, rozumiemy się bez słów i też kochamy – za wszystko i za nic. 

W środowisku malarskim rodziny „artystyczne” to nie sensacja. Byli Kossakowie, byli Malczewscy, a ja znalazłam Panie Pela. Dojrzałe, mądre, piekielnie zdolne i zdeterminowane kobiety, których malarstwo idzie innymi ścieżkami, ale tak sobie myślę, że finalnie zmierzają w jednym kierunku. Sztuki plastyczne to ich sposób na życie, jedyna, właściwa droga, którą podążają, żeby udowodnić nie wszystkim, ale sobie, że tworzenie to ich wybór, pasja i zawód. Zresztą, wystarczy choć raz spojrzeć na ich prace, żeby wiedzieć, że nie muszą przekonywać nikogo o sensie i wartości swoich działań. 

z cyklu all-over, 200x140cm, akryl, farba ftalowa na płótnie, 2015

Magdalena Pela – Z cyklu „all-over” – 200×140 cm 

Postać, olej na płótnie, 40x60cm, 3 000zł

Beata Polak-Pela – Postać – 40×60 cm

Magdalena Pela kocha płótna, krosna i te wszystkie plamy od lakieru, jest artystką, plastykiem i przyszłym doktorem, ale przede wszystkim należy do fantastycznej rodziny.

Jest absolwentką malarstwa i córką Beaty Polak-Peli, malarki, konserwatorki i mentorki, jedną z najmilszych osób, jakie znam i jedną z najbardziej uzdolnionych malarek (w bliskim mi zakresie wiekowym), których obrazy udało mi się oglądać na żywo. Jej pracownia na warszawskiej Pradze pachnie farbą i zieloną herbatą. To jeden z tych wspaniałych warsztatów, poukrywanych w ponurych podwórkach, które po otwarciu drzwi biją blaskiem rodzących się talentów. 

Patrzyłam na jej płótna pełne stłoczonych, samotnych wokół siebie ludzi, na jej ogromne, połyskujące akrylem i ciemnymi kolorami zbiorowiska i słuchałam o Gdańsku, domu rodzinnym, siostrach, braciach i mamie. Jej twórczość formalnie może i trzeba uznać za zaprzeczenie dekoracyjnego, pastelowego malarstwa jej mamy, ale czego nie można odmówić im obu, to czaru i trudnej do zdefiniowania magii, ogarniającej ich wyjątkowe kompozycje. Non stop się od siebie uczą, czerpią ze swoich doświadczeń, wzajemnego podziwu i łączącej je miłości. Tworzą wielkich rozmiarów płótna, świetliste i drgające, perfekcyjne formalnie i intrygujące treściowo. 

Jest taki jeden obraz Beaty Peli, który śmiało uważam za jeden z moich ukochanych. Są na nim zatopieni w świetle i uścisku zakochani i cała ta scena ma w sobie tyle uroku, blasku i tak zachwycającą plamę barwną, że w ogóle nie zdziwiło mnie, kiedy Magda przyznała, że ta praca budzi w niej najcieplejsze z uczuć w odległości od serca do żołądka. Ona też woli swoją mamę. Choć kompletnie nie wiem, czy ma włosy jak atrament. 

Prace Magdaleny znajdziecie o tu: klik! Mamy Beaty tutaj: klik!

74798_147571538623696_4358647_n

z cyklu all-over, akryl na płótnie, 148x100cm, 2015r

Zakochana para, olej na płótnie, 115x95cm, 5.500zł

170x170cm, akryl na płótnie, 2016r

382558_538324956215017_817365100_n

150x150cm, akryl, farba ftalowa na płótnie, 2016r.(1)

155602_147792021934981_6159684_n

z cyklu all-over, 100x150cm, akryl, farba ftalowa na płótnie, 2015r

Niebieski deszcz, olej na płótnie, 100x80cm, 5.000zł

Rzeka Bug, 100x70 cm, karton, akryl, 3.000zł

 

Wróćdo opowieści